Żołnierz - jeszcze ci się odechce
Dodano:
Który z dzieciaków nie zazdroœcił żołnierzom? I munduru, i tego maszerowania, i broni. Chyba nawet większoœci dziewczynek też to imponowało nie tylko chłopcom. Może tylko powody tego "podobania" były dla nas inne niż dla dziewczynek.
Gdzieś tam głęboko w nas jest zakodowane - chłopcy bawią się w wojsko a dziewczynki lalkami - czy zawsze? Nie, w większości. W tamtych czasach jeszcze nikt nie spostrzegł, że istnieje coś takiego jak płeć mózgu, jeszcze nie padło stwierdzenie, że kobiety to Wenusjanki a mężczyźni to jak nic z Marsa. Tyle lat trzeba było, żeby takie proste rzeczy stwierdzić? Koło to też prosty wynalazek a ile to lat ludzkości zajęło wynalezienie go?
Ja należałem do tych dzieciaków co w wojsku widzieli przede wszystkim broń - i tak już zostało do dziś. Gdzieś tam miałem zakodowane, że to nie mundur daje przewagę nad innymi tylko właśnie broń. Chodziłem więc za żołnierzami i przyglądałem się broni, nie żołnierzom. Chciałem chociaż broń dotknąć ale nie pozwalali - uparty byłem i w końcu zorientowałem się - oni jak jest dużo ludzi to nie dają dotknąć tej broni. Więc jak przy Technikum spotkałem takiego pojedynczego żołnierza i ludzi nie było to podszedłem i koniecznie chciałem broń zobaczyć. Pozwolił, miał pistolet maszynowy PPSza, z takim dużym bębnowym magazynkiem. Czarna wchodząca w fiolet oksyda, zapach oleju - tyle radości, można podotykać, obejrzeć z każdej strony. Żołnierz patrzył na mój zachwyt, zauroczenie i powiedział:
"Jeszcze ci się odechce wojska"
Nie wiedział, że mnie interesowała broń w całkowitym oderwaniu od wojska. Broń to był mechanizm, sprawny, groźny mechanizm który nie wiadomo skąd się brał bo przecież nie sprzedawano w sklepach a dawał przewagę i poczucie bezpieczeństwa.
Wyrosłem w przekonaniu, że posiadanie broni jest nie tylko prawem ale wręcz pewnego rodzaju obowiązkiem - mężczyzna musi się umieć posługiwać bronią i już - nad tym się nie dyskutuje.
Wyrosłem w przekonaniu, że posiadanie broni jest nie tylko prawem ale wręcz pewnego rodzaju obowiązkiem - mężczyzna musi się umieć posługiwać bronią i już - nad tym się nie dyskutuje.
W wiele lat później gdy nowej władzy udało się wychować pokolenie które dostępu do broni nie miało - znajoma, całkiem w innych sprawach rozsądna kobieta koniecznie chciała wychować swojego synka na pacyfistę. Więc żadnych zabawek militarnych mu nie kupowała i znajomi mieli surowy zakaz kupowania jako prezent tego typu zabawki.
Któregoś dnia gdy szedłem do tej znajomej zobaczyłem jej synka jak na podwórku, poza zasięgiem matczynego wzroku bawił się wykrzywionym patykiem. Podszedłem bliżej i usłyszałem jak sam do siebie mówił: pistolet, pistolet i trzymał ten patyk tak jak pistolet.
SJS
Odwiedź nas na facebooku
Redakcja serwisu "Kurier Garwoliński" nie odpowiada za żadne działania Czytelników niezgodne z prawem lub regulaminem, w szczególności za treści zamieszczone w formie komentarzy. Jednocześnie w razie konieczności zastrzega sobie prawo do ich usunięcia, jeśli uznane zostaną za niezgodne z prawem lub regulaminem, a także w sytuacji, gdy uzna to za stosowne.

Waszym zdaniem