KurierGarwoliński.pl

czan maj 2022

Wspomnienia z lat, które przeszły

Smutek

Dodano:

W dniu którego nie ma,
W porze całkiem dnia nijakiej,
Szedł starzec donikąd drogą,
Był od lat wielu - żebrakiem.
Wioski jego już nie ma,
Rodziny, domu, schronienia
Została mu tylko szeroka i obca ziemia
Na plecach tobołek zwinięty ze szmatek,
Skarb pewnie w nim jest ukryty,
Psy coś już zwietrzyły
Obcy, po co tu idzie
A czas był niedobry ....
Może czas wtedy był także żebrakiem?

Skarb

W latach pięćdziesiątych jeszcze wielu ludzi nie miało dowodów tożsamości i swojego miejsca w którym mogli mieszkać na stałe i czuć się bezpieczni. W czas żniw przynajmniej kilku takich "bez przydziału" ludzi, mężczyzn i kobiet, najczęściej w starszym wieku, zaniedbanych i chyba niezaradnych przechodziło przez wieś. Czasami zachodzili do domów prosząc o jedzenie, czasami próbowali gdzieś rozpalić ognisko i coś sobie upiec. Nie byli zbyt mile przyjmowani.
Ludzie we wsi bali się czy czegoś nie ukradną, czy nie zaprószą gdzieś ognia a i władze podchodziły do tych bezdomnych jednoznacznie - kazały zgłaszać milicji. Ponieważ czas między zgłoszeniem a przyjazdem to był dzień, dwa więc najczęściej "ci wojenni" już sobie dalej poszli.
Dlaczego mówię o nich "wojenni"? Sądzę, że większość z nich straciła domy, bliskich w czasie wojny, oni zachowywali się często jak by wojna wciąż trwała, po reakcjach ich było widać że mają za sobą bardzo złe przeżycia - większość z nich w mniejszym lub większym stopniu była "nienormalna" i nie z wyrazu twarzy to wynikało ale z zachowań.
Ci którzy mieli jeszcze siły i rozum aby być przydatnymi w gospodarstwie jeśli byli uczciwi i pracowici najczęściej znajdowali przynajmniej na kilka lat kąt u bogatych gospodarzy w zamian za jedzenie i pieniądze na machorkę.
Szczególnie w pamięci zachował mi się jeden taki wędrowiec. Był spokojny, chyba nawet zrezygnowany - na plecach miał duży tobołek. Ktoś ze wsi zatrzymał przejeżdżający radiowóz z milicjantami i ci chcąc nie chcąc zainteresowali się nim a dokładnie to jego tobołkiem. Zaciągnęli wędrowca za stodołę i zaczęli rozwijać szmatki tobołka.
Tobołek był jak cebula, pod wierzchnią szmatą, była szmata następna i następna. Obok milicjantów rósł stos szmat i szmatek a my zza rogu stodoły podglądaliśmy co też ci milicjanci robią.
W końcu gdy tobołek zmniejszył się do wielkości gołębia, źli jak nie wiem milicjanci rzucili go na ziemię i klnąc poszli do samochodu.
Podbiegliśmy do tej pozostałości po tobołku i oczywiście któryś zaczął rozwijać dalej te szmatki. W końcu po rozwinięciu kolejnej szmatki ukazała się naszym oczom zawartość tobołka - pędzelek do golenia, taki zwykły już dobrze zużyty pędzelek. To był cały majątek tego wędrowca.

SJS

Odwiedź nas na facebooku

Waszym zdaniem

Redakcja serwisu "Kurier Garwoliński" nie odpowiada za żadne działania Czytelników niezgodne z prawem lub regulaminem, w szczególności za treści zamieszczone w formie komentarzy. Jednocześnie w razie konieczności zastrzega sobie prawo do ich usunięcia, jeśli uznane zostaną za niezgodne z prawem lub regulaminem, a także w sytuacji, gdy uzna to za stosowne.

Bardzo sie ciesze. (, #IP 720df1a0ab) Odpowiedz

Nareszcie coœ mšdrego,ciekawego i interesujšcego piszecie prosimy o więcej.

"w dniu, ktĂłrego nie ma" (, #IP d190e9d359) Odpowiedz

"nie ma" piszemy oddzielnie.