Pszczoły
Wilga
Kurzem wrzos popielaty, piasek, polna droga
Las żywiczny i gęsty, pajęczyną gdzieniegdzie osnute prześwity.
Słońce między lasem a polem poszarpanym cieniem stało
Ciepłe, leniwe, spokojne, w zegarze dnia
Piasek kołami wozów przesypywało.
Pszczoły szumem cieplejszym od wiatru, pachnącym końcem lata
Ptakom sytym spokoju zazdrościły,
Więc coraz szybciej i szybciej zapach wrzosu do uli nosiły.
Przestrzeń wypełniały drgającą, punktami co nikną z oczu.
Sobie znanymi ścieżkami dzień coraz dalej się toczył.
Wóz ciężarny latem i słońcem skrzypiał, marudził na rudawej łące
Cienie coraz to dłuższe ciągnąc za sobą do domu.
Gęsi pod lasem krzyczały, ogniska dym snuły nad ziemią.
Chłód z zakamarków wychodził, a to wszystko pachniało jesienią
Dziurawy ul
Co może robić na emeryturze oficer który przez całe swoje dorosłe życie ćwiczył się w tym by być posłusznym i innych do tego samego wdrażał? Różnie to bywa - jedni cieszą się i spędzają czas na rybach często w towarzystwie innych kolegów - zawsze to daleko od żony i coś można wypić. Inni próbują realizować swoje dziecięce marzenia a to poświęcając się jakiemuś hobby a to kupując dom poza miastem. Ciekawe są takie powroty do natury - zderzenie marzeń i rzeczywistości bywa wtedy czasami brutalne czasami śmieszne.
Wielu z nich - tych emerytów co to ich pociągnęła natura bierze się bez przygotowania za hodowlę pszczół bo to i zajęcie ciekawe i miód będzie własny a jak się postawi dużą pasiekę to do emerytury można coś dołożyć. Nie wiedzą, że pszczoły to dobre dla saperów - to taki materiał wybuchowy który nieumiejętnie obsługiwany może biedy narobić. Trzeba wielu lat, dużej spostrzegawczości i cierpliwości aby poznać zwyczaje i wymagania pszczół - same podręczniki to mało.
Jeden z takich nowo wyzwolonych z munduru oficerów kupił działkę na wsi, daleko od ludzi ale blisko PGR-owskich pól na których akurat bobik posiano. Kupił też kilka starych warszawskich uli z pszczołami. Po trzech czy czterech tygodniach dzwoni do poprzedniego właściciela pszczół z pretensją:
"Coś ty mi sprzedał, ule dziurawe, miód z pomiędzy nóg uli wycieka!"
Tak od razu to ten sprzedający nie mógł przyjechać ale w niedzielę była ładna pogoda więc jedzie zobaczyć co też się wydarzyło.
Rzeczywiście, patrzy a między nogami uli zwisają plastry wypełnione miodem. W ulach pod daszkami, też pszczoły wybudowały plastry i też są one pełne miodu, w gniazdach ledwo co czerwiu bo wszystko zalane miodem. Jednym słowem - pszczoły nie miały już gdzie gromadzić nadmiaru miodu i budowały plastry gdzie popadnie.
Uradowani panowie wzięli się do wirowania miodu - wyszło ponad 30 litrów miodu z każdego ula!
Zwiedzieli się pszczelarze i w następnym roku kto mógł przywiózł swoje pszczoły. I co?
Ano, nic - pszczołom ledwo starczyło na przeżycie a dla pszczelarzy była przykra nauczka. Jeśli pszczoły w ulu zużywają na swoje potrzeby w ciągu roku około 100 kg miodu to okolica musi dawać co najmniej 100 kg razy liczba rodzin pszczelich i tam gdzie pięć uli się nie tylko wyżywi a i dla pszczelarza coś ma zostać wcale nie oznacza, że wyżywi się na tym samym terenie pięćdziesiąt uli.
SJS
Odwiedź nas na facebooku
Redakcja serwisu "Kurier Garwoliński" nie odpowiada za żadne działania Czytelników niezgodne z prawem lub regulaminem, w szczególności za treści zamieszczone w formie komentarzy. Jednocześnie w razie konieczności zastrzega sobie prawo do ich usunięcia, jeśli uznane zostaną za niezgodne z prawem lub regulaminem, a także w sytuacji, gdy uzna to za stosowne.

Waszym zdaniem