Wystawa
Pierwsza w Polsce wystawa Systemów Alarmowych - tak należy określić Wystawę zabezpieczeń antywłamaniowych zorganizowaną w 1985 roku w siedzibie redakcji Muratora w Warszawie przy ul. Bartyckiej. Wcześniej, jeżeli organizowano pokazy urządzeń zabezpieczających, były one zamknięte i ograniczone wyłącznie na potrzeby milicji.
Na rynku zabezpieczeń krajów sąsiadujących z Polską obowiązywała wówczas zasada nie pokazywania produkowanych zabezpieczeń ogółowi ludności. Zasadę tę można było z łatwością utrzymać, gdyż producentami systemów zabezpieczeń były wyłącznie zakłady państwowe. W Polsce, w przeciwieństwie do krajów ościennych, pojawiały się także spółdzielnie, firmy polonijne (do dziś działa IRED) i duża liczba rozproszonych, lecz prężnych zakładów rzemieślniczych.
W końcu 1984 roku zaproponowałem Muratorowi napisanie artykułu na temat systemów alarmowych (wyjących w tamtych czasach bez przyczyny - natomiast wskazując jeśli ktoś jeszcze nie wiedział - tu są pieniądze i nikogo nie ma) nie sądziłem, że jest już w kraju tak wielu jak znalazłem w trakcie zbierania materiałów do artykułu producentów i instalatorów systemów alarmowych. Co ciekawe to sami producenci też nie wiele wiedzieli o istnieniu konkurencji.
Zebrane informacje o oferowanych wtedy zabezpieczeniach starczyły na napisanie zamiast jednego - siedmiu artykułów, które ukazywały się w kolejnych numerach Muratora w 1985 roku. Były to pierwsze u nas w kraju publikowane informacje przekrojowo pokazujące możliwości zabezpieczeń.
Ponieważ w trakcie zbierania danych do artykułu natrafiłem aż na około siedemdziesięciu producentów, zaproponowałem aby zorganizować wystawę systemów alarmowych, o której piszę na wstępie. Było bardzo wielu zwiedzających, oglądali urządzenia zabezpieczające przedstawiane przez około czterdziestu wystawców.
Co ciekawe wśród zwiedzających było wielu bardzo ważnych milicjantów na wysokich stanowiskach którzy przychodzili na wystawę z obstawą. Nie kryli zdumienia, że w Polsce jest tak bogata oferta urządzeń zabezpieczających!
Bariera cichej zmowy, aby urządzeń zabezpieczających nie pokazywać, została przełamana i następna wystawa zorganizowana przez Muratora (czyli druga w kraju) odbyła się w zimie 1986/87 też przy ul. Bartyckiej. Z tej okazji Murator, jako pierwszy w kraju, wydał katalog producentów zabezpieczeń (nie tylko tych, którzy się wystawiali), broszurę o zabezpieczeniach i spis instalatorów systemów.
Wielu potentatów z tamtego okresu zniknęło z rynku, gdyż nie umiało nadążać za rozwojem techniki. Wielu z tych, którzy wtedy z trudnością przebijali się przez zapory stawiane rzemiosłu przewyższyło dziś obrotami największych wtedy państwowych potentatów. Później organizowano wiele podobnych wystaw między innymi w Bydgoszczy, Koszalinie i Poznaniu (SECUREX - obecnie największa tego typu impreza w Polsce).
Pamiętam z pierwszej wystawy zabezpieczeń taką scenę: przed stanowiskiem dziś już nieżyjącego Michała Talara [TALCOMP] stał Stefan Kopczyński [dziś STEKOP] a przed urządzeniami Kopczyńskiego stał Michał Talar. Czy pomylili stanowiska? Nie - wystawiali podobnie działające urządzenia (zwane dziś dialerami) i każdy z nich był ciekaw co oferuje konkurencja. Bardzo szybko obaj panowie doszli do porozumienia i z tej współpracy powstał - przez wiele lat bezkonkurencyjny na naszym rynku - system monitoringu SEZAM.
Ponieważ z samej zasady pierwsza wystawa zabezpieczeń miała dotyczyć urządzeń elektronicznych, dopiero przed terminem otwarcia ktoś zapytał: a co z zamkami? Zamki do drzwi nie były utajnione i w kilku sklepach za pieniądze redakcji zakupiłem kilkadziesiąt różnych typów. Zamki te dzięki uprzejmości Romana Burbelki z Zakładu Kryminalistyki Komendy Głównej MO poddane zostały w laboratorium kryminalistyki badaniom na odporność na przełamanie. Z całego worka zamków wróciło tylko pięć lub sześć z opinią, że nadają się do stosowania w drzwiach wejściowych. Wszystkie inne poddane badaniom, czasami nawet bardzo estetyczne, a więc wzbudzające zaufanie, okazały się dziecinnie łatwe do pokonania, albo przy użyciu niewielkiej siły albo za pomocą dość prymitywnych wytrychów. Takie były początki oceny odporności na przełamania zamków.
Po kilku latach jeden z zamków, który uzyskał wtedy pozytywną opinię jako nadający się do drzwi wejściowych, został przez włamywaczy rozpracowany. Okazało się, że za pomocą specjalnie skonstruowanego urządzenia wkładanego w otwór zamka można było odczytać, jakie nacięcia należy wykonać na kluczu i dzięki temu bez niszczenia zamka dorobionym kluczem można było go otworzyć. Trzeba przyznać, że współpraca Zakładu Kryminalistyki Komendy Głównej z producentami zamków zaowocowała powstaniem wielu naprawdę udanych konstrukcji. Obecnie jest już kilkadziesiąt zamków polskiej produkcji, które spełniają wymagania odpornościowe. Przy okazji badań okazało się, że wiele z zachodnich zamków nie przechodzi pozytywnie prób wytrzymałościowych lub odporności na nieniszczące metody otwierania (np. wytrychy).
Przez te lata zmieniło się wiele. Przede wszystkim wzrosła niezawodność urządzeń i zakres dopuszczalnych temperatur stosowania. Rozpowszechniły się również urządzenia ochrony. Systemy alarmowe i zabezpieczenia mechaniczne są ogólnie dostępne. Te urządzenia, które dawniej stosowano tylko w bankach czy obiektach o specjalnym przeznaczeniu (także do ochrony obiektów wojskowych), dziś spotkać można w willach, a nawet w mieszkaniach w blokach. Przyzwyczailiśmy się do istnienia agencji ochrony tak, że młode pokolenie traktuje ten stan jako coś co było i jest.
Przemiany w zabezpieczeniach mechanicznych mają wiele podobieństw do tych, jakie zachodziły w systemach alarmowych, a więc upowszechnienie stosowania zabezpieczeń i wzrost odporności na przełamania. Normalnością stało się łączenie elektroniki i mechaniki w zabezpieczeniach (mechatronika). Zamki mechaniczne w sejfach wypierane są przez zamknięcia elektroniczno-mechaniczne. Wprowadzone zostały do konstruowania sejfów nowe rodzaje wysoko odpornych materiałów, umożliwiające prawie dwukrotne powiększenie pojemności wnętrza sejfu przy nie zmienionych wymiarach zewnętrznych. Pojawiły się też sejfy specjalnie przystosowane do przechowywania informacji na nośnikach magnetycznych, wytrzymałe na działanie wysokich temperatur.
Mimo wszystkich tych nowości nie czujemy się bezpieczniej niż dawniej, ale bez tych zabezpieczeń byłoby o wiele gorzej!
SJS 1998
Odwiedź nas na facebooku
Redakcja serwisu "Kurier Garwoliński" nie odpowiada za żadne działania Czytelników niezgodne z prawem lub regulaminem, w szczególności za treści zamieszczone w formie komentarzy. Jednocześnie w razie konieczności zastrzega sobie prawo do ich usunięcia, jeśli uznane zostaną za niezgodne z prawem lub regulaminem, a także w sytuacji, gdy uzna to za stosowne.

Waszym zdaniem