KurierGarwoliński.pl

czan maj 2022

Wspomnienia z lat, które przeszły

''Naukowiec''

Dodano:

Od różnych eksperymentów to są naukowcy i politycy. Niezupełnie, bo talenty i ciągoty do przeprowadzania eksperymentów moją także ludzie którzy ani z racji zawodu ani wykształcenia wydawałoby się nie powinni prowadzić badań praktycznych czyli eksperymentów. Gorzej jeśli eksperymentator mieszka na wsi gdzie nie ma mądrych książek jak przeprowadzać eksperymenty i oprócz chęci robienia różnych doświadczeń nie ma sam żadnej wiedzy jak to robić.

Eksperyment pierwszy.

Jak ustalić w prosty sposób które zwierzę jest szybsze pies czy kot? Jak szczuł psa na kota na podwórku to kot zawsze gdzieś zdążył wskoczyć a to na drzewo, a to do domu uciekł, a to szmyrgnął do stodoły. Jednym słowem nie można było ustalić które z nich szybsze. Wcale nie chodziło o to by szczuć tylko w końcu trzeba ustalić które szybciej biega.
Ale od czego jest pomysłowość? Kota wziął więc do worka, psa na łańcuch i poszedł z tymi "domownikami" daleko w pole. No - teraz to na pewno będzie wiadomo które szybsze. Psa spuścił z łańcucha, kota wyrzucił z worka i ...
Kot rozejrzał się - pies -Pan - pies -Pan i nic wokoło gdzie by można było ratować swoją skórę. Wskoczył na czubek głowy swojego Pana, pazurami wczepił się w czuprynę, pies na Pana, kot się drze i głowy nie puszcza. Złapał jakiegoś kija ten mądry, odpędza kijem psa i ciągnie ten niedokończony eksperyment do domu. Doszedł do domu. Z kotem na głowie przywiązał psa ale kot to dopiero zszedł mu z głowy jak się położył z nim na ziemi.
Czy eksperyment się w końcu udał czy nie?
Oczywiście - kot okazał się inteligentniejszy od swojego Pana. 

Eksperyment drugi.

Lato, ciepło a nawet upalnie, rzeka Wilga już była zatruta bo przeprowadzano na niej wieloletni eksperyment ile ścieków można spuścić do niej aby wytruć wszystkie ryby - ten eksperyment był prowadzony przez naukowców naukowego socjalizmu. Wiele lat te zarazy eksperymentowały. Rzeka w której było tyle ryb, że po godzinie łapania ryb ręką było na obiad dla rodziny zamieniła się w ściek do którego bez ryzyka zachorowania na nieustaloną chorobę lepiej było nie wchodzić.
Kąpać się więc chodziliśmy do zbiornika pożarowego co go strażacy na strużce zbudowali. Głęboko tam nawet było - chyba więcej niż trzy metry.
Przechodził koło tego zbiornika ten od eksperymentów z kotem. Patrzy na nas i pyta: "Głęboko tam". Nie, nie tak bardzo i chyba Heniek co się akurat kąpał - ten którego dziadek do ruskich po papierosy wyszedł i zginął - podniósł ręce żeby pokazać że nie jest głęboko - oczywiście do dna nie sięgał, po prostu machał nogami i utrzymywał się na wodzie.
Właściciel mądrego kota zdjął spodnie, koszulę i wskoczył do zbiornika ale kto go tam wiedział, że on nie umie pływać. Wypłynął raz, drugi - oj niedobrze, utopi się jak nic. Kto tylko tam był to rzucił się aby go wyciągnąć jeszcze za życia - jego życia.
Wyciągnęli, ledwo doszedł do siebie pyta: "Chłopaki, czy słyszeliśta jak ja tam pod wodą krzyczałem?"
I jak tu nie wierzyć, że pod wodą głos się rozchodzi szybciej? 

SJS

Odwiedź nas na facebooku

Waszym zdaniem

Redakcja serwisu "Kurier Garwoliński" nie odpowiada za żadne działania Czytelników niezgodne z prawem lub regulaminem, w szczególności za treści zamieszczone w formie komentarzy. Jednocześnie w razie konieczności zastrzega sobie prawo do ich usunięcia, jeśli uznane zostaną za niezgodne z prawem lub regulaminem, a także w sytuacji, gdy uzna to za stosowne.

(, #IP 6d1b2c97a4) Odpowiedz

no ten komentarz ok...

(, #IP 1a22535141) Odpowiedz

Od pisania tekstów to sš pisarze i dziennikarze. Niezupełnie, bo talenty i cišgoty do pisania majš także ludzie którzy ani z racji zawodu ani wykształcenia wydawałoby się nie powinni próbować pisać. Pisanie bowiem może prowadzić do ciężkich zaburzeń ich œwiadomoœci. Innymi słowy sami zaczynajš wierzyć, że to co napisali nie tylko mogło mieć miejsce ale gotowi sš przysišc, że tak naprawdę było. Gorzej jeœli pisarz/gawędziarz mieszka na wsi gdzie nie ma mšdrych ksišżek, znikšd pomocy oraz sam nie ma żadnych ciekawych doœwiadczeń i przeżyć, a ma tylko samš chęci pisania. To może być naprawdę zgubne i może prowadzić do szaleństwa. A jeszcze gorzej, gdy taki ktoœ zaczyna pracować w tzw. „cenzurze” która może dopuœcić np do wstrzymania druku wtedy, to już wtedy nic nikomu nie puœć. Nie doœć, że sam nie rozumie to i innym nie da- ot przysłowiowy pies ogrodnika. Pomijajšc jednak wszystko pozdrawiam cenzorów, kij wam w plecy.