KurierGarwoliński.pl

czan maj 2022

Wspomnienia z lat, które przeszły

Babcia

Dodano:

Chyba miałem osiem, dziewięć lat a więc było to wtedy gdy mieszkaliśmy na wsi czyli w latach pięćdziesiątych, któregoś dnia przyszła w odwiedziny do mojej babci jej kuzynka. Nigdy przedtem ani potem nie widziałem tej pani ale bardzo dokładnie zapamiętałem historię którą ona wtedy opowiedziała.

Otóż na samym początku Wielkiej Wojny którą dziś nazywamy Pierwszą Wojną Światową wcielono do armii carskiej męża tej pani pomimo tego, że mieli troje małych dzieci. jak w takiej sytuacji sobie może radzić kobieta? Dzieci za małe żeby zostawić same w domu. Więc jak obrobić pole, oporządzić zwierzęta gdy najmłodsze dziecko w kołysce a i pozostałe same jeszcze wymagają zarówno opieki jak i nadzoru? Jednym słowem rozpacz i strach - co to dalej będzie? Nic tylko modlić się do Boga aby pomógł.
Nie minęło kilka tygodni gdy nie wiadomo skąd przyszedł do gospodarstwa starszy ale jeszcze całkiem sprawny fizycznie mężczyzna.
"Ja pomogę w gospodarstwie" - powiedział do zaskoczonej gospodyni.
"Nie mam czym płacić" -- odpowiedziała.
"Za jedzenie i miejsce do spania będę pracował"
Warunki sensowne a i wygląd budzący zaufanie więc się dogadali i nieznajomy pozostał w gospodarstwie. Minęły cztery lata. Przez ten czas ziemia była zadbana, zwierzęta też a i dzieci zaczęły traktować nieznajomego jak ojca.
Skąd przyszedł nieznajomy? Nie wiadomo - na pewno z daleka bo nikt go w okolicy nie znał. Jak się nazywał? Nigdy nie podał swojego nazwiska tylko imię.
Wojna się skończyła i którejś nocy do okna chaty ktoś zapukał. To wrócił z wojny mąż. Nieznajomy tej samej nocy mimo, że małżonkowie chcieli go zatrzymać zebrał swój skromny dobytek i poszedł w świat. Tak jak nie wiadomo skąd przyszedł tak i nie wiadomo dokąd poszedł.
Radość w domu - chociaż dzieci patrzyły na tatę jak na obcego, nic dziwnego - przecież wyrastały przy nieznajomym i jego traktowały jak swojego tatę.
Ta historia tak mi utkwiła w pamięci, że gdy kilka lat temu pojechałem z małżeństwem mieszkającym w Warszawie w okolice w której mieszkała wsparta w biedzie przez nieznajomego kobieta - opowiedziałem tą historię zasłyszaną w dzieciństwie. Wysłuchali tej opowieści w całkowitym milczeniu. Skończyłem a tu cisza. Pierwsza odezwała się kobieta - "To jest opowieść o mojej babci. Po tamtym nieznajomym pozostało jeszcze jedno dziecko więcej i to była moja mama"

SJS

Odwiedź nas na facebooku

Waszym zdaniem

Redakcja serwisu "Kurier Garwoliński" nie odpowiada za żadne działania Czytelników niezgodne z prawem lub regulaminem, w szczególności za treści zamieszczone w formie komentarzy. Jednocześnie w razie konieczności zastrzega sobie prawo do ich usunięcia, jeśli uznane zostaną za niezgodne z prawem lub regulaminem, a także w sytuacji, gdy uzna to za stosowne.

dalszy cišg (, #IP 62049181f4) Odpowiedz

Jest i dalszy cišg tej opowieœci a właœciwie uzupełnienia. Na czas wojny, tej Pierwszej, o ile mi wiadomo "rozpuszczano" zakony i polecano zakonnikom wspomagać potrzebujšcych. To by tłumaczyło dlaczego nikt go nie znał i używał tylko imienia. Przypomniałem sobie co powiedziała wtedy, czyli koło 1956 roku ta kobieta co przyszła do nas. "Pomagasz w polu to i w łóżku też" Ocena? Po prostu życie, trzeba tak przyjšć i już. Dzieci przeżyły a mogło być różnie, nie ubyło tylko przybyło więc tylko cieszyć się. Z mojej rodziny kilku zginęło podczas tamtej wojny Pierwszej Wojny, co ciekawe to samš wojnę przeżyli /front/ a nie przeżyli rewolucji. SJS PS w tamtych czasach dzieci częœciej ginęły pozostawione w domu bez opieki niż z chorób.

(, #IP 1a22535141) Odpowiedz

??????????????????????????

(, #IP c193045b9d) Odpowiedz

Niesamowite.Piekna sprawa

(, #IP a7143ce411) Odpowiedz

Piękna historia