Udany start projektu Stowarzyszenia Calos Cagathos

W wakacje Stowarzyszenie Calos Cagathos realizuje projekt „Karuzela Marzeń” dla grupy młodzieży, która wyraziła chęć udziału w trzech kulturalnych podróżach. Za nami pierwszy niezwykły festiwal, z którym wędrowaliœmy po podlaskim regionie.
Trzy wspomniane podróże dotyczą udziału w Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym Wertep organizowanym na Podlasiu przez Stowarzyszenie Kulturalne Pocztówka/A3 Teatr Kolekcjonerzy Wzruszeń, IX Festiwalu Filmu i Sztuki Dwa Brzegi w Kazimierzu Dolnym i w Międzynarodowym Festiwalu Sztuki Ulicznej BuskerBus we Wrocławiu. Pierwszy z nich już się odbył.
Podróż
Dzień pierwszy to przede wszystkim ekscytacja tym, co nas czeka. Niecierpliwość dotarcia na miejsce. Autokar, rozmowy, odpoczynek przy cudownym źródełku na świętej Górze Grabarka. W końcu mała malowniczo położona wieś Dubicze Cerkiewne z cierpliwie czekającą na nas gospodynią uroczych drewnianych domków schowanych w szumiącej Puszczy Białowieskiej.
Narewka: Zalew Stary Dwór
Nie tak łatwo było nam znaleźć pierwszą ostoję Wertepu. Gdy dotarliśmy na miejsce głodni teatralnych wrażeń, stopiliśmy się z publicznością oczarowaną sztuką tworzenia impresjiz baniek mydlanych. „Dziewczynka z zapałkami” Teatru TiX to pierwszy przez nas obejrzany spektakl – skandynawska wzruszająca historia grana przez trzy aktorki. Dużo ruchu i interakcja z widzami. „Zapałki! Zapałki!” – do dziś słyszę w uszach głos wołającej dziewczynki.
Potem wraz z aktorami Teatru Scena C budowaliśmy… browar! Dwóch mężczyzn, przyczepa kempingowa, leżaki i po chwili… ku naszej radości kilka osób z naszej grupy występowało na scenie przy akompaniamencie bigbitowych hitów. To był zdecydowanie najzabawniejszy występ. Za to historia dziewczyny, która staje się kobietą w spektaklu „Bajczarz” Teatru Monitoring wywołała w nas lekkie rozczarowanie, być może postawiliśmy zbyt wysoko poprzeczkę, znając ich ubiegłoroczne dzieło „Kurort”.
Sobotnią teatralną ucztę zaczynamy od powtórki z rozrywki - jeszcze raz bierzemy udział w zabawnym spektaklu "Tank", oczywiście i tym razem ochoczo zapełniamy scenę. Niektórzy powtórnie oglądają "Bajczarza", po którym zostajemy zaproszeni na wyczekiwane przez nas "Wesele". Z zainteresowaniem obejrzeliśmy żywiołową opowieść o mężczyznach i kobietach.
Zostaliśmy wciągnięci do weselnej zabawy. Łapaliśmy wianki i muchy, tańczyliśmy i wspólnie z artystami głośno śpiewaliśmy centralnym postaciom - monumentalnym lalkom Panny Młodej i Pana Młodego - Sto lat! Momentami aż tchu było brak! O 21.00 z pierwszymi gromami zbliżającej się burzy rozpoczął się koncert - spektakl grupy The Stephen Rappaport Band.
Unikatowe połączenie teatru, tańca i muzyki, wzmacniane przez klimatyczne wnętrze synagogi wywołało w nas wiele emocji. Ale to nie był jeszcze koniec wrażeń. Wraz z nami wrócili do Dubicz Cerkiewnych artyści Teatru Makata – Karol, Maciej i Magda, którzy postanowili umilić nam wieczór, grając niezapomniane melodie. Taniec boso na mokrej trawie w rytm bębna i harmonii na trwałe zapisały się w naszych wertepowych wspomnieniach.
Kleszczele
Kolejnego dnia obejrzeliśmy dwa spektakle familijne - "Krawiec Niteczka" Teatru Malutki i "Małe historie" Teatru I co było dalej. Wertep pożegnał nas tak, jak i powitał - niezwykłymi bajkowymi bańkami mydlanymi. Z ociąganiem wsiadamy do autokaru. W drodze powrotnej dzielimy się wspomnieniami i powertepowskimi refleksjami.
- Lubię Wertep przede wszystkim za kameralność, intymność relacji między widzem i artystą. Lekkość teatralnych form, bezpośredniość, optymizm ludzi tworzących ten festiwal, grana na żywo muzyka, żeglujące na wietrze bańki mydlane, na tle zielonych lasów, tworzą spójną całość, azyl dla miłośników sztuki niekonwencjonalnej, szczerej, nieskażonej rutyną - mówi Marysia R., uczestniczka naszego projektu.
- Nie byłem nigdy wcześniej na Wertepie, ale pierwsze wrażenie było bezcenne - dodaje Kacper K.: - Moje wrażenia potęgowały przede wszystkim te spektakle, podczas których artyści wchodzili w interakcje z widzem, na przykład w spektaklu "Tank" Teatru Sceny C oraz "Weselu" Teatru Makata. Po każdym przedstawieniu można było porozmawiać z aktorami chętnie dzielącymi się swoim doświadczeniem.
- Klimat sobotniego koncertu był niesamowity - XVII wieczna synagoga, mnóstwo świec i początkowo przerażająca muzyka, następnie hipnotyczny taniec wokalisty przeniosły mnie do innego świata. Pozwoliłam, by muzyka mną zawładnęła. Bardzo mi się podobało, nie sądziłam, że mogę uczestniczyć w takim przedsięwzięciu. Z pewnością chciałabym ponownie usłyszeć tę muzykę ponownie – wspomina Łucja W.
Garwolin
- Bardzo się cieszę, że jeszcze raz mogliśmy zabrać grupę młodych ludzi na Wertep – mówi po powrocie Izabela Rękawek, prezes Stowarzyszenia Calos Cagathos: - Ten czas na pewno zaowocuje w nich kreatywnością, większą wrażliwością, a także pokaże im, że życie może być piękniejsze. Z całego serca dziękuję wszystkim, którzy wsparli nasz wyjazd, przede wszystkim dziękuję Urzędowi Miasta Garwolin i firmie Zeller Plastik Poland za współfinansowanie naszego projektu, a także wszystkim, którzy pomogli nam zorganizować tę teatralną przygodę. Wielkie ukłony dla Stowarzyszenia Pocztówka i Teatru A3 za pomysł i wytrwałość w organizowaniu tak ciekawej imprezy jak Wertep.
Zdjęcia: Stowarzyszenie Calos Cagathos
Autor: Anna Szyszka, opr. Adrian Stoń
Odwiedź nas na facebooku
Galeria 18
Redakcja serwisu "Kurier Garwoliński" nie odpowiada za żadne działania Czytelników niezgodne z prawem lub regulaminem, w szczególności za treści zamieszczone w formie komentarzy. Jednocześnie w razie konieczności zastrzega sobie prawo do ich usunięcia, jeśli uznane zostaną za niezgodne z prawem lub regulaminem, a także w sytuacji, gdy uzna to za stosowne.

Waszym zdaniem