Dzieci się wyciszyły, ale z matkš jest gorzej

Wczoraj w programie "Uwaga" poznaliœmy kolejne losy rodziny spod Garwolina. Dwie dziewczynki i chłopiec sš już u ojca. Niepokojšca jest jednak sytuacja matki, która prawdopodobnie wymaga leczenia psychiatrycznego.
O losach dzieci odebranych z rąk matki mieszkającej w Podoblinie pisaliśmy już kilkakrotnie. W ostatnim materiale z początku listopada informowaliśmy, że decyzją Sądu Apelacyjnego w Lublinie trójka rodzeństwa będzie teraz u ojca. Więcej w artykule: "Trójka rodzeństwa już w domu. U matki czy ojca?".
Ojciec nie utrudnia byłej żonie kontaktów z dziećmi - ta ma prawo widzenia się z nimi dwa razy w miesiącu. Sąsiedzi jednak uważają, że od pewnego czasu kobieta jest wyciszona, nie nawiązuje z nikim kontaktu, jest zamknięta. Nie interesuje się losem dzieci - kiedy te przebywały w placówce opiekuńczej, nie odwiedziła ich.
Dziennikarz "Uwagi" próbował nawiązać kontakt z kobietą, ale ta była izolowana przez rodzinę. Nie udało się to też jej byłemu mężowi. Próby rozmów kończą się krzykami i agresją. Potwierdza to również Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Maciejowicach, który chce wystąpić z wnioskiem o przymusowe leczenie matki. Uważa bowiem, że na powrocie dzieci do ojca problem się nie kończy - matce chłopczyka i dwóch dziewczynek potrzebna jest pomoc. Jeśli ta dobrowolnie nie podda się badaniom, ustawa o ochronie zdrowia psychicznego stanowi, że o przyjęciu postanawia sąd. Jeśli to nie poskutkuje, na badania może doprowadzić policja. Jak dowiadujemy się z reportażu, sąd na razie nie podjął żadnej decyzji w sprawie leczenia.
Rodzeństwo, przebywając w domu ojca, wyciszyło się, jest mniej agresywne, inaczej reaguje na to, co się wokół niego dzieje. Przebywanie w środowisku, w którym mieszka matka, może skutkować powrotem niepokojących zachowań. Natomiast rzecznik prasowy Sądu Apelacyjnego w Lublinie, Cezary Wójcik, zapewnia, że jeżeli matka podczas spotkań z dziećmi będzie stosować się do treści rozstrzygnięcia sprawy i ojciec nie będzie miał żadnych zastrzeżeń, to nic złego się nie stanie.
Obecnie rodzeństwo nadrabia szkolne zaległości z ostatniego roku. W domu mają mini zoo, a przede wszystkim kochającą babcię i ojca, który zdradza, że nie obawia się problemów z wychowaniem dzieci, które mogą się wiązać z ostatnimi ciężkimi przeżyciami.
Reportaż można obejrzeć TUTAJ.
Źródło i zdjęcie: uwaga.tvn.pl
Autor: Redakcja
Odwiedź nas na facebooku
Redakcja serwisu "Kurier Garwoliński" nie odpowiada za żadne działania Czytelników niezgodne z prawem lub regulaminem, w szczególności za treści zamieszczone w formie komentarzy. Jednocześnie w razie konieczności zastrzega sobie prawo do ich usunięcia, jeśli uznane zostaną za niezgodne z prawem lub regulaminem, a także w sytuacji, gdy uzna to za stosowne.
Powodzenia dla taty,trzymam za pana kciuki. Dobrze ze sprawa trafiła do Lublina bo w Garwolinie to masakra!

Waszym zdaniem