11 grudnia zagrali po raz 11
11 grudnia Wojtek Baduchowski i Przyjaciele zagrali w Centrum Sportu i Kultury w Garwolinie. Od lat, jak co roku póŸnš jesieniš, przypomnieli stare przeboje polskiego rocka i bluesa. Tegoroczny koncert nosił tytuł „Mieć czy być”. Tradycyjnie sala kinowa przy ulicy Nadwodnej pękała w szwach. Było to ostatnie wydarzenie muzyczne w ramach Koncertowej Jesieni organizowanej przez Centrum Sportu i Kultury w Garwolinie.
Zaczęło się w 2006 roku koncertem pamięci Krzysztofa Klenczona. Od tamtej pory co roku Wojtek Baduchowski wraz z przyjaciółmi zabiera publiczność w podróż śladami wielkich polskich muzyków.
W niedzielę Wojtek i Przyjaciele zagrali utwory: „Gdybym był wichrem” zespołu Breakout, „Tyle z tego masz” Budki Suflera, „Mieć czy być” Myslovitz, „Powiedz stary gdzieś ty był” Klenczona, „Poszłabym za tobą” Miry Kubasińskiej, „Reinkarnacje” Republiki, „Lokomotywa” Perfectu, i „Port” Klenczona.
Na scenie obok Wojtka Baduchowskiego wystąpili: Monika Szostak – wokal, Piotr Zalewski – gitara, Wiktor Byszewski – gitara, Marek Wielgosz - gitara basowa, Dariusz Piesiewicz – perkusja, Piotr Kotlarski – instrumenty klawiszowe, Leszek Zieliński – saksofon.
Podczas koncertu na dużej scenie wystąpiła też Antosia, 6-letnia córeczka Wojtka Baduchowskiego. Dziewczynka zaśpiewała utwór „Kolory” przy akompaniamencie gitarowym taty. Występ był bardzo wzruszający dla Wojtka Baduchowskiego i garwolińskiej widowni.
Tradycyjnie nie zabrakło konkursów z nagrodami. Wojciech Baduchowski rozdał płyty: Perfectu, Klenczona i Brakout.
Publiczność nie mogła się rozstać z zespołem. Na bis Wojtek Baduchowski i Przyjaciele zagrali utwór „Jak malowany ptak” Dżemu.
CSiK/AS
Autor: Adrian Stoń
Odwiedź nas na facebooku
Galeria 88
Redakcja serwisu "Kurier Garwoliński" nie odpowiada za żadne działania Czytelników niezgodne z prawem lub regulaminem, w szczególności za treści zamieszczone w formie komentarzy. Jednocześnie w razie konieczności zastrzega sobie prawo do ich usunięcia, jeśli uznane zostaną za niezgodne z prawem lub regulaminem, a także w sytuacji, gdy uzna to za stosowne.
Grudniowy koncert Wojtka Baduchowskiego to już tradycja, która pięknie wpisała się w kulturalny kalendarz naszego miasta. Widownia- jak co roku- wypełniona po brzegi, œwiadczy o tym, ze w skomercjalizowanym œwiecie pogoni za uciekajšcym króliczkiem, potrzebujemy takich spotkań. Przesłanie wczorajszego przeniosło nas w czasy kiedy to mieć nie miało dla nas większego znaczenia (chyba, że była to gitara, gramofon i czarne kršżki). Pobudziło do refleksji, że może warto się zatrzymać i po prostu czerpać radoœć z tego, co nie jest zależne od stanu posiadania. A możliwoœci jest tak wiele, trzeba tylko dać im szansę. Dobrze, że Wojtek nam o tym przypomniał (zwłaszcza w przedœwištecznym okresie). Tegoroczny koncert był jak wytworna uczta, a Wojtek jak dobre wino ;) Potrafi w naturalny sposób budować nastrój, œwietnie dobierać repertuar i wykonywać go po mistrzowsku. Jego kunszt wokalny, wcišż się rozwija. Wczoraj jego głos brzmiał niezwykle! Grzechem byłoby nie wspomnieć tez o muzykach. Grali pięknie! Czysto, dynamicznie, ujmujšco, wspaniale współtworzšc klimat koncertu. Profesjonalizm w każdym calu! Dziękujemy za te wszystkie chwile wzruszeń na koncertach które były, i te na które już czekamy, każdy z nich pozostawia w nas niezatarty œlad...
się podpisuję pod tym tekstem.
Dziękujemy za miłe komentarze! Co roku staramy się grać lepiej i prezentować coœ innego. Postaramy się miło Państwa zaskoczyć na następnym koncercie :-) Pozdrawiam, Wiktor B.
Było super: repertuar, wokal,muzycy... i oczywiœcie Tosia!!! Brawo! Chętnie bym wysłuchała koncertu w domu jeszcze raz. czy myœleliœcie o płycie?

Waszym zdaniem