KurierGarwoliński.pl

czan maj 2022

Wiadomości z Garwolina

DziÂś pikniki ekologiczne, a jutro przyklejanie siÄ™ do asfaltu?

Dodano:
garwolin - DziÂś pikniki ekologiczne, a jutro przyklejanie siÄ™ do asfaltu?

W województwie mazowieckim zostanie przeznaczonych w tym roku 10,5 mln zł na tzw. pikniki ekologiczne. W powiecie garwolińskim, w organizacje pikników wchodzi większoœć samorzšdów. W którš stronę pójdzie tzw. edukacja ekologiczna w Polsce? W naszym kraju dopiero się ona rozpędza, na zachodzie istnieje już od wielu lat. Czy doczekamy w Polsce samoprzyklejeń tzw. ekologów do asfaltu, niszczenia dzieł sztuki i dewastacji stacji benzynowych? Czy fundatorzy pikników ekologicznych orientujš się

ile śladu weglowego one zostawiają?



Program pikników ekologicznych
- Celem programu „Ekologiczny piknik rodzinny” jest wspieranie lokalnych inicjatyw propagujących przedsięwzięcia polegające na budowaniu postaw proekologicznych połączonych z aktywnymi działaniami na rzecz środowiska oraz pogłębianiem wiedzy i wrażliwości ekologicznej na terenie województwa mazowieckiego. Program jest skierowany do wszystkich jednostek samorządu terytorialnego. Beneficjentami końcowymi będą szkoły podstawowe, ponadpodstawowe, artystyczne i placówki oświatowo-  wychowawcze z terenu województwa mazowieckiego prowadzone przez JST - czytamy w materiałach WFOŚiGW, który przezncza środki na takie pikniki.

Jednak nie wiadomo do końca czy ktoś panuje nad przekazem, który ostatecznie trafia do dzieci i młodzieży. Pod koniec maja do WFOŚiGW przesłałem pytania. Jedno z nich brzmiało: „Czy organizatorzy pikników otrzymują wytyczne odnośnie tego jakie treści edukacyjne powinny być prezentowane na piknikach? Jeżeli tak to jakie to treści?” Odpowiedzi jeszcze nie otrzymałem.

Duże pieniądze na program

Odpowiedzi na pytania odnośnie pikników są bardzo istotne, nie tylko ze względu na walor edukacyjny i kierunek kształcenia dzieci i młodzieży. Zadanie, tylko w województwie mazowieckim pochłania miliony.
- Każda z 314 gmin oraz każdy z powiatów, jeśli tylko złoży poprawny wniosek i zaplanuje ekologiczny piknik rodzinny w jednej z prowadzonych przez siebie szkół, otrzyma z Funduszu dofinansowanie. Fundusz pokryje do 100% kosztów kwalifikowanych przedsięwzięcia, jednak nie więcej niż 30 000,00 zł. Całkowity budżet programu wynosi 10,5 mln zł – informuje WFOŚ.
Oprócz pikników są też konkursy.
- Ważnym elementem działań edukacyjnych WFOŚIGW w Warszawie jest konkurs EkoSzkoła. W tym roku odbędzie się już szósta jego edycja (...)Konkurs realizowany jest w dwóch kategoriach. Uczniowie klas I – III przygotowują prace plastyczne, a uczniowie klas IV – VIII wykonują fotografie – informuje Fundusz.

I tutaj też są niezłe pieniądze do zgarnięcia. Za I miejsce szkoła otrzyma ekobon na kwotę 5 tys. zł. Bez pieniędzy taki rozmach ekologicznych działań nie byłby możliwy.

Czy pikniki ekologiczne są ekologiczne?


Inne pytanie, które trafiło do WFOŚiGW brzmiało: "Czy orientują się Państwo jaki ślad węglowy emitują pikniki ekologiczne? (scenografia, dmuchańce, oświetlenie, nagłośnienie, stoiska, przyjazd animatorów, przyjazd lokalnej społeczności na wydarzenie, przyjazd zespołów muzycznych, przyjazd wszelkich gości i delegacji, duże ilości jedzenia i napojów serwowanych na pikniku, itd. itp). Jeżeli tak, to jaki to ślad?"

Na to pytanie też jeszcze nie ma odpowiedzi, ale chyba łatwo sobie uzmysłowić, że wyemitowane w ramach przygotowań do pikniku, w trakcie i po imprezie CO2 będzie znacznie wyższe niż gdybyśmy w tym czasie scrollowali telefony bądź jeździli na rowerze. W dodatku każda taka impreza pozostawia masę śmieci. Przygotowania strojów na pokaz mody ekologicznej np. z worków na śmieci (w mojej ocenie ubranie dziecka w taki worek mu uwłacza), scena, nagłośnienie, przyjazd animatorów i zespołów, dmuchańce, stoiska, jedzenie (często niezdrowe), przyjazd uczestników pikniku i gości wydarzenia - wszystko to emituje CO2. Mało kto przyjeżdża na taką imprezę hulajnogą czy elektrycznym samochodem, którego działanie zresztą też wpływa na środowisko.

Czy „psujemy” trochę „klimat”, żeby łatwiej było przyjąć pewną narrację nad naszym życiem?
Czy chodzi tu wyłącznie o ekologię, czy raczej o propagandę? Propagandę, której przyjęcie jest potrzebne do nałożenia na człowieka np. licznika jego indywidualnego śladu węglowego, przymusu założenia pompy ciepła albo zapłacenia wysokiej kary środowiskowej. Czy efektem odpowiedniego "urobienia" będzie nasza rezygnacja z symbolu wolności i jednego z największych osiągnięć techniki – samochodu spalinowego, na rzecz najmu aut (od kogo dokładnie?), oczywiście pod pewnymi warunkami?

O potrzebie ograniczeń politycy, na razie, nie krzyczą ze sceny. Na razie mówią, że powinniśmy dbać o planetę i głoszą inne tego rodzaju frazesy. Kto będzie przypominał ludziom o przyszłym podatku na samochody spalinowe w roku wyborczym?

Ekologizm - nowa religia?


Społeczności w małych miastach i wsiach chętnie uczestniczą w piknikach ekologicznych. Nie ma się co dziwić. Program tych wydarzeń jest bardzo atrakcyjny. Dzieci mogą nieodpłatnie skorzystać z rozstawianych na okoliczność pikników wesołych miasteczek, np. dmuchańców. Sama impreza aktywizuje szkolną społeczność, przygotowywane są występy muzyczne i taneczne, a rodzice mają okazję podziwiać swoje pociechy na scenie. Terminy organizacji imprezy też nie są bez znaczenia. Przełom maja i czerwca jest w Polsce zwykle ciepły i chętnie bierzemy udział w imprezach plenerowych, a w dodatku piknik ekologiczny wpisuje się w Dzień Rodziny i Dzień Dziecka. W tym czasie rodzice czują się zwykle zobowiązani do spędzenia z dziećmi nieco więcej czasu i do zorganizowania im atrakcji. Gminy chętnie korzystają ze wsparcia WFOŚ (a w zasadzie podatników) i tu też nie ma się co dziwić. Dla aktualnie urzędujących wójtów i burmistrzów takie imprezy to dodatkowe punkty u lokalnej społeczności, na rok przed wyborami samorządowymi.

Samo promowanie postaw ekologicznych jest godne pochwały, ale do pewnego stopnia. Pytanie, które powinniśmy jednak wszyscy sobie zadać brzmi: Jaki jest rzeczywisty cel organizacji pikników ekologicznych i wtłaczania ekologizmu w każdy aspekt naszego życia?

REKLAMA:


Pikniki ekologiczne przyciągają już więcej ludzi, niż kiedyś tzw. festyny parafialne, których jest zresztą coraz mniej. Wynika to nie tylko z odwrotu Polaków od Kościoła, ale też z tego, że środki kierowane na „ekologię” są znaczne (wspomniane wcześniej 10,5mn zł w samym woj ma. na pikniki). Różnica między ekologią (czy wręcz ekologizmem), a religią katolicką jest taka, że ekolodzy teoretycznie stawiają w centrum środowisko naturalne, religia zaś człowieka i jego potrzeby. Trudno dziś znaleźć ekologa, który potępiłby aborcję, za to niejeden przykuje się do drzewa - oficjalnie w obronie rzadkiego gatunku ptaka. Oficjalnie, bo nieoficjalnie ekolodzy są hojnie dotowani, a dotujące ich organizacje mają swoje interesy. W dodatku działacze ekologiczni w ogóle nie biorą pod uwagę uciążliwości z jakimi borykają się ludzie przy przechodzeniu na NET ZERO. Nie każdy rozumie, że dzisiejsze ceny energii to wynik podatków z ETS.

-Problem rosnących cen energii elektrycznej dotknął większość krajów Unii Europejskiej. Ma to ścisły związek z rosnącymi cenami uprawnień do emisji CO2 w systemie ETS. W Polsce koszt uprawnień to obecnie aż 59 proc. ceny energii elektrycznej, za którą wszyscy płacimy rachunki! - informuje portal money.pl.

Znany matematyk Krzysztof Szczawiński zauważył raz pewne zdarzenie, którego opis umieścił w mediach społecznościowych. Chodziło o kobietę z dziewczynką, które przez dłuższy czas segregowały śmieci przy pojemnikach na odpady. Robiły to z pietyzmem, poczuciem misji, jakby to było jakieś niezwykłe doznanie, wręcz metafizyczne.

„I takie kulty prowadzą później do takich konsekwencji - negacji życia w imię ideologii - zresztą nie inaczej jak w przypadku ludzi popadających zbyt głęboko w tradycyjne religie:” - zauważył znany matematyk.

Wątek tutaj:



i tutaj:



„Jej elementy pojawiają się na wszystkich poziomach”

Kolejnym przykładem tego, że ekologia jest dziś traktowana jak druga, a może nawet pierwsza religia jest podejście Ministerstwa Edukacji i kuratoriów, które tzw. edukację ekologiczną wprowadzają do szkół na wszystkich poziomach kształcenia.

- Do edukacji ekologicznej w szkołach przywiązujemy coraz większą wagę. Jej elementy pojawiają się na wszystkich poziomach. Rozpoczynając od przedszkola, a kończąc na szkołach ponadpodstawowych i studiach wyższych. (…) Mam nadzieję, że nauczyciele wykorzystają swoją wiedzę i zaangażowanie w realizacji tego ważnego programu– mówiła Aurelia Michałowska, Mazowiecki Kurator Oświaty w trakcie wydarzenia z początku tego roku, na którym Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie zainaugurował nowy program dotacyjny.

Innym przykładem wszechobecności kultu ekologii są tzw. ścieżki ekologiczne przy prawie wszystkich placówkach oświatowych w kraju. Zainteresowanie dzieci tymi tworami, na poziomie intelektualnym trzylatka, jest bliskie zera, a nawet jak ktoś się nimi zainteresuje to po tym tracą swoją wartość. W dodatku do wykonania „edukacyjnych” plansz w całej Polsce potrzeba mnóstwo drewna, metalu, farb i lakierów i znowu… milionów zł.

Do czego doprowadziła źle pojmowana edukacja ekologiczna na Zachodzie?
W Polsce poza wpisami Sylwii Spurek na Twiterze rzadko spotykamy szkodliwe działania ekologów. W terenie niewiele się dzieje. Na Zachodzie działania klimatystów to już prawdziwa plaga. Ale też ekologiczne duraczenie trwa tam od dziesiątek lat. Oni są już na innym poziomie. Media społecznościowe są pełne obrazków i filmików, na których widać jak tzw. ekolodzy niszczą dzieła sztuki w Wielkiej Brytanii czy Niemczech, psują imprezy sportowe, przyklejają się do asfaltu, co kończy się problemami z odebraniem dziecka ze szkoły czy nawet śmiercią człowieka, do którego nie dojechała karetka.

Zwykle stoją za tym wszystkim konkretne pieniądze. Organizacja Just Stop Oil, odpowiedzialna za niszczenie dzieł sztuki w Europie otrzymała setki tysięcy dolarów od Funduszu na rzecz Pogotowia Klimatycznego (CEF) z siedzibą w Los Angeles.

Czy taki młody człowiek obrabiany odpowiednio już od przedszkola, uczony, że ekologia jest najważniejsza, ważniejsza niż człowiek wstąpi do takiej organizacji? Pewnie niejeden.

Rodzice powinni bacznie przyglądać się treściom serwowanym na imprezach i szkolnych pogadankach, a następnie sprawdzać do jakich organizacji ich dzieci się zapisują, bo na niszczeniu europejskich stacji benzynowych może się nie skończyć. Aktywiści klimatyczni teraz chcą atakować ludzi bogatych. Oczywiście miliarderów nie dotkną, bo po pierwsze nie będą mieli do nich dostępu, a po drugie... Kto będzie kąsał rękę, która go karmi? Na ataki narażona jest klasa tzw. wyższa średnia, czyli milionerzy.

Rodzicu, nauczycielu zwracaj uwagę na treści i formę tzw. edukacji ekologicznej.

- Fakt, że Polska ma "Ministerstwo Klimatu" samo w sobie dobrze pozycjonuje profil polskiego rządu na linii prawica-lewica i globalizm-państwo narodowe – napisał szyderczo na Twitterze profesor Adam Wielomski. Najbliższe lata pokażą czy jego wpis nie był zbyt surowy.

Na koniec warto przypomnieć, że w latach 70-tych ludzkość straszono globalbym ochłodzeniem. W latach 90-tych wszyscy mieliśmy umrzeć od dziury ozonowej. Około roku 2000 lansowano globalne ocieplenie, a od kilku lat mowa jest o "zmianach klimatu".


Odwiedź nas na facebooku

Waszym zdaniem

Redakcja serwisu "Kurier Garwoliński" nie odpowiada za żadne działania Czytelników niezgodne z prawem lub regulaminem, w szczególności za treści zamieszczone w formie komentarzy. Jednocześnie w razie konieczności zastrzega sobie prawo do ich usunięcia, jeśli uznane zostaną za niezgodne z prawem lub regulaminem, a także w sytuacji, gdy uzna to za stosowne.

Janusz (, #IP 91b6b8be5f) Odpowiedz

Dzisiejsze czasy to hodowla kretynów. Bezwolnych, posłusznych istot. Do roboty i strzyżenia, bez własnych osądów. Wcześniej na straży niedorozwinięcia umysłowego i społecznego stał Kościół i księża. Ludzie zrzucili te kajdany i dziś społeczeństwo urabiają bogate organizacje, partie polityczne, rządy. Nie ma przeciwwagi, alternatywy. Robią to rozmontowując edukację. Dziś mgr nie napisze opowiadania, nie napisze samodzielnie pisma, podania. Uczonej dziuni mgr w rodzinie podczas dyskusji po wybuchu wojny na Ukrainie mówię, że zarazy i wojna to stałe nasze elementy, wpisane w istnienie ludzi i mamy duże szanse, żeby nas to spotkało. Każde pokolenie przeżywało tragedie i względnie mamy długo bardzo dobre czasy. A co się stanie, jak wybuchnie wojna? -pyta. Nic. Wybiją 1/3, albo połowę i poniekąd zaczniemy od nowa. Wpadła w histerię, spazmów jakichś dostała, budziła się kuzynowi z płaczem. Uspokajali ją tydzień. Jestem przekonany, że stoimy również u progu wojny światowej. Musi ona wybuchnąć, żeby wybić idiotów i żeby powróciło naturalne prawo, wolne od relatywizmu i nazywania białego czarnym.

Zaprzeczanie faktom (, #IP 607a7e0073) Odpowiedz

Argumentacja tendencyjna i zaprzeczanie faktom. Jak można nie widzieć zmian i nie zdawać sobie sprawy ze zmian klimatu….? To jest głupota ludzka po prostu. https://next.gazeta.pl/next/7,172392,29845730,gotujace-sie-morze-po-rekordowym-kwietniu-przyszedl-rekordowy.html#s=BoxWOpImg1

Janusz (, #IP 91b6b8be5f) Odpowiedz

Jakie są fakty? Stoimy u progu epoki lodowcowej i być może za życia naszych dzieci, wnuków zamarznie Bałtyk. Dodatkowo opóźnia się o kilka tysięcy lat przebiegunowanie Ziemi. Prawdopodobnie będzie to proces nagły i być może jeszcze za naszego życia wszystkie satelity i urządzenia pomiarowe pójdą na złom. Yellowstone ledwie dyszy, wybuchnie na pewno lada dzień-za rok, za 1000 lat i po wybuchu będzie chłodno kilkadziesiąt lat bo cała Ziemia w pyle. Na tej planecie jesteśmy tylko gośćmi między kolejnymi epokami lodowcowymi.

Jedyna nadzieja w konfederacji (, #IP d81a0a6268) Odpowiedz

na przywrócenie normalności w kraju bo pis wcale nie lepszy od PO i lewicy. Pod pretekstem gorączki i kaszlu wprowadzili zamordyzm maseczkowy, pod pretekstem walki z asf zlikwidowali hodowlę świń zamiast wybić dziki. Wilki atakują zwierzęta gospodarskie a nawet ludzi a rząd nic z tym nie robi bo ważniejsze zwierzę niż człowiek. Nie można sobie ogniska rozpalić a ogromne sterty śmieci płoną. Psy przybłędy biegają wszędzie, atakują ludzi i nie można ich kijem odpędzić bo mandat można dostać. Mleka i mięsa nie można będzie jeść bo krowy wydzielają gazy a równocześnie hoduje się nikomu niepotrzebne psy w schroniskach które przecież też gazy emitują. Z ekologią to wszystko nie ma nic wspólnego. To lewacka religia wedle której trzeba wprowadzać rodziny wielgatunkowe a bożkiem jest klimat. Dziecko nienarodzone zabić a wychowywać szczeniaka ze schroniska.

Nicola Kargul (, #IP ed64790c0e) Odpowiedz

jak rozumiem te mądrości posiadłeś podczas spotkania z pijakiem mentzenem?

Pietras (, #IP 68349147a8) Odpowiedz

Może koleżka i pił browar u konfederatów, może nie pił. Prywatna jego opinia- po co mieszasz koleżanko politykę w proste dyskusje? Nie można już po prostu mieć własnego zdania?

(, #IP 74e5eefd5a) Odpowiedz

no chlopie pierwszy raz napisles porzadny artykul brawo