KurierGarwoliński.pl

czan maj 2022

Wiadomości z Garwolina

Maria KOC: TRZEBA UMIEĆ SŁUCHAĆ LUDZI

Dodano:
garwolin - Maria KOC: TRZEBA UMIEĆ SŁUCHAĆ LUDZI

- Popieram program PiS, który mówi o pomocy dla polskiej wsi, o pomocy dla rodzin, o niższym wieku emerytalnym, o sprawnej służbie zdrowia, o lepszym szkolnictwie, o przywróceniu znaczenia polskiej kultury, a przede wszystkim o naprawie Państwa Polskiego. To naprawa błędów rzšdu PO-PSL, dla którego „Państwo Polskie istnieje tylko teoretycznie” - mówi Mariš Koc w wywiadzie.

Słyszeliśmy o akcji „#Czas na zmiany”, czy pani start w wyborach do Senatu jest z nią związany?

Akcja „#Czas na zmiany” mówi o potrzebie przebudowania polskiej reprezentacji parlamentarnej. Jest wynikiem wzburzenia, jakie wywołały opublikowane przez prasę nagrania z udziałem polityków PO. Chyba każdy z nas poczuł niesmak, słysząc w jaki sposób i jakim językiem, przy kolacjach na koszt podatnika załatwiane są ciemne interesy.

Cóż, polska polityka jest dość brudną grą…

No właśnie. A nie powinna. Kultura demokracji polega na tym, że senator, poseł, radny – wszyscy, którzy zostali dostali mandat od swych wyborców – mają za zadanie reprezentować ich interesy. Nie swoje. Dlatego kampanię do Senatu prowadzę pod hasłem: „Więcej kultury w polityce!”

Więcej kultury demokratycznej?

Tak. O kulturze osobistej nie trzeba chyba mówić. Ona obowiązuje każdego. Ale senator, poseł czy radny, który został wybrany w demokratycznych wyborach zobowiązany jest do czegoś więcej, poza szacunkiem dla innych – musi odpowiedzialnie i jawnie sprawować powierzone mu obowiązki. Musi pozostawać w stałym kontakcie ze swoimi wyborcami, rozmawiać z nimi, umieć ich wysłuchać i dobrze reprezentować.

Dlatego prowadzi pani tak wiele otwartych spotkań?

To najlepszy sposób, aby móc porozmawiać o problemach mieszkańców regionu. Poznałam je dobrze będąc radną w samorządzie Województwa Mazowieckiego. Chcę poznać jak najwięcej opinii, w drodze dyskusji wypracować rozwiązania. Uważam, że uczciwa kampania nie może się ograniczać do wywieszenia baneru z nazwiskiem.

Co pani zdaniem jest największym problemem naszego regionu?

Dziś tracimy na rzecz bogatej Warszawy. Niesprawiedliwie dzielone są pieniądze unijne. Aż 67% pieniędzy na inwestycje idzie do stolicy i jej przedmieść. Najmniejsze wsparcie otrzymały najbiedniejsze tereny. Na cały nasz region siedlecko-ostrołęcki zarezerwowano jedynie 11%. Przez to bogaci staną się jeszcze bogatsi, a biedni jeszcze biedniejsi. To efekty programu rozwoju kraju przez metropolie z pominięciem regionów takich, jak nasz. To trzeba zmieniać.

W Senacie?

Nie tylko. Ale i tam potrzeba ludzi, którzy za tym właśnie będą się opowiadać. Już w sejmiku mazowieckim występowałam w obronie interesów mieszkańców regionu. Pieniądze z Unii powinny służyć wyrównywaniu poziomu cywilizacyjnego. Gdyby były sprawiedliwie dzielone, mogłyby wspierać lokalne potencjały, tak aby ludzie mogli układać sobie życie we własnych miejscowościach, a nie musieli masowo wyjeżdżać za pracą do Warszawy lub za granicę.

Czy to jest główny punkt pani programu?


Popieram program PiS, który mówi o pomocy dla polskiej wsi, o pomocy dla rodzin, o niższym wieku emerytalnym, o sprawnej służbie zdrowia, o lepszym szkolnictwie, o przywróceniu znaczenia polskiej kultury, a przede wszystkim o naprawie Państwa Polskiego. To naprawa błędów rządu PO-PSL, dla którego „Państwo Polskie istnieje tylko teoretycznie”.

A co sądzi pani o propozycji likwidacji Senatu?

Likwidacji Senatu od lat domagają się Platforma Obywatelska i SLD. Natomiast PiS zawsze Senatu bronił. Po wojnie polski Senat znieśli komuniści. Odrodził się dopiero po upadku PRL. Senat jest istotnym elementem polskiego parlamentaryzmu. To Izba Wyższa, a więc potrzebne są w niej wyższe standardy.

Od dawna myślała pani o starcie w wyborach do Senatu?

Nie. Nikt nie mógł przecież przewidzieć, że odejdzie pan senator Henryk Górski, z którym od lat współpracowałam. Nawet jego najbliższe otoczenie, bo on ukrywał przed nami swoje kłopoty zdrowotne. Po jego odejściu wiele osób, posłów i senatorów, zaczęło namawiać mnie do ubiegania się o opuszczone przez senatora miejsce. Dwa miesiące temu, pod koniec czerwca podjęłam decyzję. Postanowiłam też, że jeśli 7 września wolą mieszkańców regionu zostanę wybrana do Senatu, będę kontynuowała misję pana senatora. Był on jedną z najuczciwszych osób, jakie spotkałam w życiu. Niezwykle wyważony, mądry, pełen zasad i wartości. Bardzo wysoko zawiesił poprzeczkę dla swoich następców.

Artykuł sponsorowany