KurierGarwoliński.pl

czan maj 2022

Wiadomości z Garwolina

Artystyczne pasje dyrektora

Dodano:
garwolin - Artystyczne pasje dyrektora

Po raz jedenasty w Zespole Szkół Rolniczych w Miętnem odbywajš się Warsztaty Artystyczne Studia Metro działajšcego przy Teatrze Buffo w Warszawie. Gospodarzem i opiekunem warsztatów jest dyrektor szkoły Zdzisław Majewski, absolwent Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie, który ma artystyczne pasje. Kocha kulturę i sztukę zarówno profesjonalnš jak i amatorskš. O tej drugiej mówi, że rodzi się z pasji i miłoœci do niej.

Ze Zdzisławem Majewskim rozmawiał Eugeniusz Lisowiec.

EL - Dlaczego nazywają pana w szkole w Miętnem dyrektorem - artystą?

ZM – Trzeba zapytać tych, co mnie tak nazywają. W szkole średniej byłem jednym z aktywniejszych animatorów szeroko pojętych działań kabaretowo - teatralnych i rozrywkowych. Uczyłem się wtedy w Liceum nad Notecią. Po studiach na WAT pracowałem na tej uczelni jako asystent i „tylnymi drzwiami” udało mi się dostać do Szkoły Fototechnicznej na ulicy Spokojnej w Warszawie. Fotografia od najmłodszych lat była moja pasją. Stąd uznałem, że trzeba się dokształcać. Pracę dyplomową robiłem ze zdjęć teatralnych. Miałem wspaniałą okazję oglądać przez obiektyw teatr od zaplecza. Niesamowite doświadczenie. Przyglądać się jak powstaje przedstawienie. Tego wszystkiego doświadczyłem w Teatrze Syrena w Warszawie. Dyrektorem teatru był wówczas Witold Filler. W tym czasie zacząłem realizować Misteria Męki Pańskiej z młodzieżą oazową. Po przeprowadzce do Garwolina i rozpoczęciu pracy w liceum, brakowało mi tego typu działań. Zaraz w pierwszym roku pracy założyłem kabaret, który został nazwany przez młodzież „Z...dziś”. Kabaret był o takim zmiennym stanie. Jedna młodzież przychodziła i do niego wstępowała, druga młodzież kończąc szkołę odchodziła. Aż w końcu uformowała się taka grupa dorosła. Startowaliśmy w słynnych przeglądach kabaretowych PAKA w Krakowie, na Multance. Pojawił się tez epizod z zespołem rockowym „Radio 24”. Trochę tekstów im tam napisałem. Ukazały się dwie płyty, w których mam swój udział. Najważniejszy i najlepszy na płycie okazał się utwór „Rozmowa” z moim tekstem. Był to prawdziwy przebój. Oprócz mnie teksty pisali między innymi Marek Kościkiewicz i nieżyjący Jacek Skubikowski. W tym samym czasie założyłem eksperymentalne grupy teatralne. Spektakle robione pod Dante, bardzo plastyczne czy parafraza Witkacego z mniej znanego dramatu pt. ”Nowe Wyzwolenie”, który zaadaptowałem i wielu miejscach zmieniłem. Z tego powstała forma para kabaretowa nawiązująca do współczesności pt. „Wciąż to samo”. Z jednym i drugim przedstawieniem byliśmy w Ciechanowie na Festiwalu Form Eksperymentalnych. W pierwszym roku pojechaliśmy z wspomnianym Dante, a w drugim roku zostaliśmy zaproszeni przez organizatorów.

EL - Wróćmy do fotografii.

ZM – ojciec był pasjonatem fotografii. I siłą rzeczy mnie w to wciągnął.

EL - Miał zakład fotograficzny?

ZM – Nie, nie miał. Ale robiliśmy stykówki na skrzyneczkach. Był pasjonatem wszystkiego co się dało. Sam sobie zrobił magnetofon i to ZK 140, sam sobie zrobił motocykl, głowice nawijał, przekładnie toczył. Był niesamowicie pomysłowy a przede wszystkim zdolny ponad przeciętność. Fotografia w domu była zawsze. Później przyszedł czas na zakład fotograficzny. Cała obróbka była robiona ręcznie. I jakoś szło. Później nastały laby, czyli urządzenia do automatycznego obrabiania zdjęć i trzeba było się wycofać z rynku. Urządzenia były bardzo drogie i nie stać mnie było, by w nie zainwestować. Czasy aparatów analogowych się skończyły. Nastała cyfra. Zakład prowadziłem prawie pięć lat a zdobyte doświadczenie pomaga mi do dzisiaj w sztuce fotografowania.
Po kilku latach przerwy wróciłem do karate kyokuschin. Jest to pełno-kontaktowa sztuka walki stworzona przez Masutatsu Oyamę. W trakcie studiów na WAT trenowałem w warszawskim klubie Sensei Jana Gruba kilkanaście lat. Teraz trener przyjeżdża do Garwolina.

EL- Słyszałem, że śpiewa pan w chórze. To prawda?

ZM – Chór pojawił się w moim życiu niedawno. Po wysłuchaniu koncertu „Pieśni Niepodległościowej” z okazji Święta Niepodległości, w którym występowała część męska chóru wraz z orkiestra dętą z Trąbek, przyszła mi taka myśl, że może by spróbować aplikować do chóru. Wtedy poszedłem na ten koncert z zamiarem obfotografowania ich. Chciałem zrobić fotoreportaż. Ale skończyło się podjęciem decyzji, że spróbuję swoich sił o ile przejdę testy. I udało się.

REKLAMA:

EL- Jakim głosem pan śpiewa w chórze?

ZM – Basem. To jest Chór Miasta Garwolina. Chór mieszany. Ja w nim śpiewam dopiero drugi rok. Siłą tego chóru, moim zdaniem jest ogromny przekrój głosowy pod względem wieku. To co robi Radek Mitura, który prowadzi ten chór, to narzucanie nam wysokiego poziomu repertuarowego i wykonawczego. Czasami jest bardzo ciężko.

EL- Widzę gitarę. Gra pan?

ZM – Gitara zawsze stała pod ścianą. Na poważnie, gitarę wykorzystywałem w kabarecie. To takie granie aby tylko akompaniować akustycznie. Natomiast od roku postanowiłem, że muszę grac klasycznie. Pobieram lekcje, dostaję zadania domowe i czasami aż ręce opadają. Ostatni mój nauczyciel rzucił mi na warsztat „Menueta” Bacha. Są tam takie przewroty palców, że tylko siąść i płakać, ale się nie daję i ćwiczę i ćwiczę.

EL - Czy w szkole w Miętnem brakuje ducha artystycznego, tego który ma dyrektor?

ZM – Nie, absolutnie nie. Było dla mnie zaskoczeniem, że szkoła w Miętnem za mało wychodziła na zewnątrz z tym co tutaj robią nauczyciele z uczniami. Na rozpoczęciu roku szkolnego zobaczyłem coś, czego nigdy nie widziałem w szkołach, czyli próbę autentycznego kabaretu. Młodzież i nauczyciele mają duży potencjał. Udało mi się wprowadzić w szkole dużą formę teatralną – „Misterium Męki Pańskiej” w plenerze, którą wystawiamy w Niedzielę Palmową na terenie Garwolina. Potężne przedsięwzięcie. Występuje tam około osiemdziesięciu osób ze szkoły w Miętnem - nie licząc ekipy technicznej i obsługi. Też z naszej szkoły. Kieruje tym przedstawieniem Jurek Rusak.

EL- Jakie formy w zakresie kultury i sztuki chciałby pan wprowadzić w Zespole Szkół Rolniczych w Miętnem?

ZM – Chciałbym reaktywować zespół ludowy z kapelą. To jest coś unikalnego na naszym terenie tym bardziej, że piękne kostiumy już są. Chcę też wprowadzić lekcje gry na gitarze. Co będzie dalej, zobaczymy. Istniejące już formy teatralne mocno konkurują ze sobą. Przez to są coraz lepsze, ale trzeba je pokazać. Wystarczy przejść korytarzami naszej szkoły i na zdjęciach zobaczyć dokonania kulturalne i artystyczne naszych uczniów i nauczycieli. Czegoś takiego nie widziałem w żadnej szkole.

EL- W zeszłym roku, pojawiał się pan z aparatem na próbach generalnych i na pokazie otwartym dla publiczności w wykonaniu uczestników Warsztatów Artystycznych Studia Metro działającego przy teatrze Buffo w Warszawie. Proszę o refleksje z tego dziesiątego jubileuszowego pokazu.

ZM – Ten występ był dla mnie ucztą. Ja zawsze miałem i mam hopla na punkcie teatru, ale szczególnie interesowały mnie kulisy. Nie to co zobaczymy na końcu, ale cały proces powstawania dzieła. Na przyjazd „Metra” czekałem z pewną niecierpliwością - co zobaczę i z czym się spotkam. To co zobaczyłem na pierwszym pokazie (były dwa turnusy i dwa pokazy) było niesamowite. Co można wypracować, co można zrobić z amatorami. Niektórych aż trudno nazwać amatorami. To jest taki poziom, że daj Boże. Dla mnie najgorszym dniem, był dzień wyjazdu Studium Artystycznego Metro. Zrobiło się cicho.

EL- Dziękuje za rozmowę.

Mgr inż. Zdzisław Majewski – absolwent Wojskowej Akademii Technicznej im Sylwestra Kaliskiego w Warszawie, dyrektor Zespołu Szkół Rolniczych w Miętnem. Żona Bożena Majewska – lekarz pediatra ,reumatolog w Garwolinie. Córka Anita Majewska - Sadowska – manager w międzynarodowej firmie finansowo – księgowej w Warszawie. Syn Paweł Majewski - logistyk mechatronik. Łucja Sadowska – ukochana wnuczka dyrektora.


Odwiedź nas na facebooku

Galeria 9